Ogródek przydomowy może służyć za miejsce hodowli małych zwierząt. Oczywiście nie każdy i nie dla każdego. Mam na myśli mały ogródek przydomowy, w którym będzie można hodować kozę.

Koza jako zwierzę domowe, może dawać nawet do trzech litrów mleka dziennie. Pod warunkiem, że będzie to koza mleczna. A jej opiekun dołoży starań w pielęgnacji zwierzęcia. Dodam, że mały ogródek dla hodowli kozy jest to stanowczo za mało. Musi być miejsce na małe pomieszczenie dla kozy na okres jesienno zimowy, który zapewni jej ochronę przed zimnem i wilgocią.

Do tego trzeba dodać odpowiednio duży obszar, z którego będzie można pozyskać trawę oraz siano na okres zimowy. Należy również pomyśleć o zapasie słomy do ścielenia, ponieważ zwierzę musi być utrzymywane w czystości.

Koza ma kilka ras. Są kozy rogate i są kozy bez rogów, te bez rogów z reguły dają więcej mleka. Są też uszlachetnione odmiany kóz, które posiadają na szyi wyrostki skórne, tzw. „kolczyki” i są odmiany nie posiadające tej ozdoby.

Koza jest zwierzęciem wykorzystującym wszystko, co znajduje się w zasięgu jej pyska. Można skarmiać ją trawą, doskonale znosi pokos spod drzew – takie bardziej chwasty niż trawę. Trzeba też dawać jej pewien dodatek owsa czy pszenicy, można karmić ją gotowanymi obierkami z ziemniaków z dodatkiem otrębów. Warto pomyśleć o burakach pastewnych a także dla urozmaicenia należy dostarczać jej gałązki drzew liściastych do obgryzania.

Proszę pamiętać, że koza, mimo, że kwalifikowana jest jako małe zwierzę, ma wymagania co do powierzchni, ilości pożywienia, swobody ruchu a także wymagania pielęgnacyjne. Decyzja o utrzymywaniu kozy w ogródku musi być starannie rozważona, ponieważ jest to zwierzę mleczne, wymaga dwu albo i trzykrotnego dojenia. Należy też zabezpieczyć jej wybieg przed nieograniczonym kontaktem z dziećmi, ponieważ koza ma zwyczaj bodzenia a jej rogi mogą boleśnie pokaleczyć.

Ogrodzenie jest również gwarantem jej bezpieczeństwa, ponieważ w osiedlach miejskich zdarzają się swobodnie biegające psy, co może wywoływać niepotrzebne konflikty.

Hodowla kozy jako zwierzęcia mlecznego wymaga również dopuszczania jej do rozrodu, ponieważ, podobnie jak i krowy – ich okres mleczności wiąze się z cyklem rozwojowym młodych koźląt.

Warto jest przed podjęciem decyzji o nabyciu kozy mlecznej do hodowli  dowiedzieć się, kto w pobliżu posiada capa – samca kozy, ponieważ w okresie rui ta informacja jest bardzo ważna.

Ruja kozy trwa bardzo krótko, ale wtedy zwierzę jest bardzo niespokojne i zwłaszcza nocą potrafi być tak głośne, że pretensje sąsiadów o hałas nie będą

bezzasadne. Wtedy należy jak najszybciej doprowadzić kozę do capa, czas kopulacji jest bardzo krótki a „chwila na papierosa” może na tyle odwrócić uwagę opiekunów, że nie zauważą, że jest już po kopulacji.

O skuteczności pokrycia można mówić wtedy, kiedy noce będą spokojne, kiedy koza nie będzie żałośnie meczeć wzbudzając agresję u sąsiadów. Oczywiście, w przypadku, gdyby pokrycie nie powiodło się, okres rui powtórzy się, więc mamy czas zaledwie dwóch-trzech dni na ponowienie próby krycia.

Okres zimowy wiąże się ze zmniejszeniem ilosci mleka nawet o 50% a na przednówku trzeba kozę „zasuszyć”, to znaczy stopniowo ograniczać udój aż do całkowitego zaniechania. Wiosną, kwietniowego-majowego ranka doczekamy się potomstwa z reguły dwóch malutkich koźląt, które wkrótce będą mamie towarzyszyć na wybiegu.

Koza z porodem radzi sobie doskonale, właściwie do rana powinna wylizać koźlęta z błon położyskowych i około południa koźlęta powinny już stać o własnych siłach, a w ciągu dwóch, trzech dni będą brykać jak oszalałe.

Karmienie początkowo siarą, później, powoli same spróbują tego, co smakuje ich mamie.

Na zakończenie poruszę zagadnienie ilości kóz w takiej hodowli.

Hodowla kozy nie stanowi problemu, ale poważnym szczegółem tej hodowli jest sam udój. Aby koza było wysokomleczna, trzeba przeprowadzać go trzy razy dziennie. Przy dwukrotnym dojeniu także jest to spory wysiłek, ponieważ ta czynność musi być wykononywana codziennie. Mleko w ilości 2-3 litrów dziennie jest bardzo wysokiej jakości i jest szczególnie polecane przez dietetyków oraz dla dzieci, które nie tolerują mleka krowiego.

Na potrzeby rodziny jedna koza wystarcza w zupełności, natomiast ogródek przydomowy jest zbyt mały, aby hodować w nim więcej, niż jedną kozę.

Należy uwzględnić przychówek, który od wiosny będzie towarzyszył naszej kozie. Niestety, gdy koźlęta dorosną, trzeba je odstąpić chyba, że ktoś chce powiększyć swoją hodowlę.

Kilka słów należy poświęcić capowi. Samce mają swój charakter, są zupełnie inne i w zasadzie nie nadają się do hodowli w ogródku, chyba że w sąsiedztwie jest sporo kóz. Wtedy można hodować capa jako materiał rozpłodowy. Trzeba pamiętać, że cap wydaje swoisty zapach, który bywa uciążliwy. Dlatego nie powinien być w pobliżu kóz przeznaczonych do pozyskiwania mleka, bo będzie miało nieprzyjemny zapach.

Kozy, jak wspomniałem, można hodować dla pozyskania mleka, ale również nadają się do hodowli na mięso a skóry – przynajmniej kiedyś – cieszyły się sporym zainteresowaniem.

Trzeba dodać, że koza jest zwierzęciem z gór, stąd posiada racice w naturalny sposób odporne na ścieranie. Dlatego, jeżeli koza nie ma w swoim wybiegu twardego podłoża, wymaga pielęgnacji racic polegającej na obcinaniu nadmiernie narastających krawędzi racic.

 

Jeżeli ktoś posiada warunki do hodowli i zaecyduje się na towarowe prowadzenie hodowli kóz, może przetwarzać nadmiar mleka na sery. Tu dodam, że wymiona kozy są tak delikatne, że bardzo trudno jest prowadzić udój mechaniczny. Dlatego ilość kóz musi być dostosowana do zasobów siły roboczej gospodarstwa. A same zwierzęta są tak wdzięcznym lokatorem podwórka, że wszelkie uciążliwości kompensują swoją pogodą ducha.

 

253 700, 13.03.2011, 15.55