Czego eksperci nie potwierdzili ?

Myślę, że informacje odczytane przez polskich specjalistów potwierdzają, gdzie powinien być samolot w chwili katastrofy. Jeżeli absolutnie wykluczono osobę nie stanowiącą załogi jakoby miała dokonywać odczytu wskazań wysokościomierza, to dotatkowo wskazano – że czynił to drugi pilot. To bardzo ważne, bo przesądzono, że trajektoria samolotu obserwowana przez załogę znajduje potwierdzenie w rzeczywistości, a to przesądza, że samolot mógł czy też nie mógł znajdować się w zasięgu obśmianej już do końca pancernej brzozy.

Jeżeli te dane zostały potwierdzone, to mamy inny problem – mianowicie problem dyskwalifikujący kompetencje osób wykonujących pierwszą ekspertyzę. W moim przekonaniu liczne błędy w sztuce dyskwalifikują absolutnie cały zespół badający tę katastrofę – teraz należy tylko ustalić zakres niekompetencji lub nadinterpretacji uzyskanych wyników oraz ustalić zakres odpowiedzialności osób zarządzających tą komisją.

 

W mojej ocenie jest to dostateczna przesłanka, aby osoby stojące na czele komisji prowadzących do tak błędnych ustaleń złożyły dymisję a międzynarodowy zespół powinien w trybie wyjątkowym dokonać weryfikacji – co zostało ustalone, a co zostało przedstawione jako oficjalne przyczyny narażając wiarygodność służb powoływanych do ustalenia katastrofy komunikacyjnej.

Pamiętamy komunikaty relacjonujące prawdopodobny bieg wypadków. Uważam, że należy zastanowić się nad ustaleniem zakresu odpowiedzialności osób za informacje tak błędnie przedstawiające tragiczną w skutkach katastrofę. Do czasu ustalenia, kto i w jakim stopniu przyczynił się do tak błędnych interpretacji, wszystkie osoby związane z wyjaśnieniem tej katastrofy nie powinny uczestniczyć w sprawowaniu funkcji kierowniczych z uwagi na prawopodobieństwo mataczenia w sprawie.

Dodam, że w internecie pojawiły się dwa rodzaje zdjęć satelitarnych miejsca wypadku, gdzie widać było wyraźnie znaczne różnice w położeniu tych samych elementów po katastrofie (z dnia 11 i 12 kwietnia 2010 roku)

 

Warto zastanowić się nad pracą prof. biniendy – jak On wyjaśni tę wątpliwość.

Skoro posiada program do odtworzenia trajektorii poszczególnych fragmentów, to gdzie samolot jeszcze w całości znajdował się uwzględniając lokalizację szczątków na fotografiach wykonanych na przestrzeni 24 godzin jedno od drugiego.

 

352 100, 17.01.2012, 02.03