Od ponad tysiąca lat na polskich, słowiańskich ziemiach znak krzyża oznacza pewną filozofię. Ten krzyż nie przybył z nikąd. Najpierw na ziemie słowiańskie trafiali przybysze z daleka, przybywali, wędrowali od osady do osady i ślad po nich zanikał lub też powracali dając świadectwo prawdzie.

Z drugiej strony słowiańskim plemionom groziły najazdy tych, którzy wcześniej poznali ten znak i próbowali ogniem i mieczem nawracać pogan na drogę prawdy. Najazdy te wiodły z ziemi niemieckiej, bowiem to zrzeszenie niewielkich księstw ... No właśnie. Mówili o nawracaniu, mówili o wartościach, ale też niszczyli ogniem wszystkich, którzy rzekomo nie chcieli przyjąć nowej wiary.

Mimo, że sam Rzym i jego wartości chrześcijańskie chyliły się ku upadkowi, to właśnie rycerze niemieccy próbowali przywrócić idee i tradycję wielkiego cesarstwa rzymskiego oraz upowszechnić je na nowym terenie w zamiast za błogosławieństwo sprawie...

Takie były początki. Nie do końca też wiadomo, czy przyjmowanie przez Słowian chrześcijaństwa wiązało się z przekonania do nowych wartości, czy też pod wpływem zagrożenia, które niosło pozostawanie w wierze przodków.

 

W kolejne tysiąclecie weszliśmy niepostrzeżenie pod przewodnictwem papieża – Jana Pawła II. Co prawda miał on otworzyć symboliczne wrota nowego tysiąclecia, ale z chwilą Jego śmierci jako jako gospodarza Stolicy Apostolskiej, nagle wzorce chrześcijańskie straciły swój blask i jakby stały się rekwizytem niegodnym współczesnego obywatela – niektórzy pozostają przy określeniu obywatela świata, chociaż inni wolą pozostać przy obywatelstwie Europy.

A krzyż jako symbol religii, stał się nagle zbytecznym i drażniącym gadżetem. Zastanawiając się nad zawiłościami tej sytuacji dochodzę do wniosku, że Dekalog to taki wzorzec postępowania, mówiąc językiem prawniczym – zbiór praw podstawowych, który niczym Konstytucja, określa obowiązki i prawa Wiernych. A ju Biblia miałaby być kodeksem postępowania.

I tutaj chyba jest sedno sprawy. Chrześcijaństwo zbyt dokładnie oddziela sferę wiary i moralności człowieka od organizacji państwa i podległości włądcy, który trakutje poddanych przedmiotowo. Dekalog pozwala na zachowanie wartości wyższych także i wtedy, kiedy nie dorasta do nich władza świecka. Inaczej jest w innych religiach. Tam jest krótkie wprowadzenie o „boskości” władzy i jej nadrzędnoścu nad morale poddanego.

System innych religii wymaga absolutne posłuszeństwo władcy świeckiemu który jest namiestnikiem Boga. Chrześcijaństwo zdecydowanie rozdziela dwie sfery – sferę Boskości – przy której pozostają Bóg-Ojciec, Syn Boży oraz Duch Święty.

Boga nie widział nikt z żyjących, Bóg zwraca się do ludzi jako jego bożych dzieci za pośrednictwem Ducha Świętego a jego Syn – Jezus uzyskał postać człowieka dlatego, aby wybawić lud z grzechu pierworodnych rodziców.

Inne religie – nawet w powołaniu się na Boga wskazują jego kolejnych ziemskich namiestników jako jedyną wyrocznię praw bożych.

 

 

 

 

W religiach innych, jak Chrześcijaństwo – przyjmuje się, niemal dosłownie albo i wręcz dosłownie, że religia jest zbiorem zasad na poziomie wymiaru prawa. Oczywiście tu muszę dodać uzupełnienie, że jedynie wyznanie rzymsko-katolickie uznaje Boga w postaci Trójcy Świętej i nie uznaje wyższości jednego człowieka nad innym człowiekiem. Wszystkie inne wyznania albo traktują wymiar religii jako obowiązujące prawo, od którego wszelkie odstępstwa muszą być karane (niektóre wyznania stoją na etapie zakazu interpretacji wszelkiej nakazów prawa i tym samym narzucają przywrócenie form życia dokładnie takich, w jakich żyli sami twórcy takiej religii), ale są również niektóre religie, które bazując na niezmienionych od kilku tysięcy lat kanonach Testamentu wyprowadzają doktryny na użytek współczesnej wykładni filozofii życia.

Wracając do tematu artykułu – aż prosi się powiedzieć, że religia chrześcijańska jako kanon prawa kłóci się z wywodami na temat tego, co obywatel może. Tak, już nie poddany, bo wolny człowiek, już nie parafianin, bo religia jest sprawą prywatną – ale OBYWATEL – czyli ktoś wywodzący się z absolutnej wolności uzyskanej na bazie filozofii rewolucji francuskiej, taki murarz wznoszący nowy dom i nową moralność, oraz Obywatel Świata – czyli wolny człowiek, któremu Bóg nadał Ziemię Obiecaną, i ten OBYWATEL śni o tym, jak bardzo będzie brzydził się roboty, gdy już będzie bogaty...

 

 

http://republika.pl/blog_xg_4641238/7013226/tr/ladownikkolkoczbl.jpg

 

 http://radioislam.org/ford/ford-pol.htm

 

362 600, 18.01.2012, 19.10