Pamiętam, jak przed wielu laty w jednym z edukacyjnych programów TVP prowadzonych dla młodzieży w wieku szkolnym, prowadzący program omawiał doświadczenie. Polegało ono na przygotowaniu w słoiku szklanym podłoża z torfu i humusu, odpowiednim podlaniu tego „miniogródka” i posadzeniu w nim kilku roślinek nie przekraczających swoimi rozmiarami wielkości słoja.

Po kilku dniach – kiedy już ustabilizowałyby się stosunki wilgotnoścciowe i odparowałby nadmiar wody, słój trzeba było bardzo szczelnie zamknąć uniemożliwiając tym samym wymianę powietrza pomiędzy wnętrzem słoja a otoczeniem zewnętrznym.

Okazało się, że roślinom „brak powietrza” w żaden sposób nie ogranicza rozwoju.

Wiadomo, że próchnica, czyli organiczna, wierzchnia warstwa ziemi ulega nieustającemu procesowi redukcji substancji do ich najprostrzej postaci. W wyniku tej nieustającej wymiany w glebie wytwarzają się substancje odżywcze dla roślin, te z kolei rozbudowują swoje tkanki a po zakończeniu wegetacji rośliny zamierają i cała ich masa trafia z powrotem do „próchnicy”. Jak mówią uczeni w mowie i piśmie – z prochu powstałeś...

Woda również krąży w środowisku, poprzez odparowanie opuszcza grunt, jest wydalana przez rośliny w postaci pary wodnej w celu regulacji temperatury organizmów żywych i opada z powrotem do ziemi w postaci deszczu. Organizmy żywe, zarówno te, które widzimy, jak i te, o których wiemy, że są – w swoich procesach życiowych pobierają substancje odżywcze, pobierają z powietrza tlen a wydalają dwutlenek węgla. I tu właśnie mamy do czynienia z gazem życia. Jest to gaz powstający w wyniku wymiany energii niezbędnej do życia. Dwutlenek węgla jest substancją nie posiadającą żadnego zapachu, nie widać go, ale w nadmiernym skupieniu uniemożliwia wymianę gazową w organizmach ludzi i zwierząt, które korzystają z tlenu w swoim procesie życiowym.

Nieco inaczej jest z roślinami. Okazuje się, że rośliny potrafią zakorzenić się niemal wszędzie, nawet tam, gdzie nie ma „gleby” w wymiarze niezbędnym do życia rośliny – a ta potrafi osiągnąć rozmiary nawet solidnego drzewa.

Dokładne obserwacje pozwoliły wyjaśnić ten fenomen. Okazuje się, że rośliny w swoich tkankach posiadają coś, czego nie posiadają zwierzęta – tym czymś jest chlorofil, substancja nadająca roślinom zieloną barwę. Ten chlorofil pod wpływem światła słonecznego posiada zdolność pobierania z powietrza dwutlenku węgla i przetwarzania go na substancje odżywcze, takie same, jakie roślina pobiera z gleby. Tu okazuje się, że roślina w nocy – podobnie jak organizmy zwierzęce i człowiek – oddycha pobierając z powietrza tlen i wydala dwutlenek węgla, ale już za dnia dodatkowo z powietrza, pod wpływem światła słonecznego, pochłania dwutlenek węgla i po przetworzeniu go na składniki odżywcze,  uwalnia do atmosfery tlen.

Substancje odżywcze budują masę rośliny. A doświadczenie z rośliną w szczelnie zamkniętym słoju potwierdza, że tak właśnie jest. Tu możemy dostrzec fenomen przyrody – która potrafi sama o siebie zadbać. I tak, jak bogactwo substancji odżywczych w glebie pozwala na życie roślin, tak dwutlenek węgla przyspiesza ich rozwój. okazuje się, że nie ma potrzeby „uwalniania” atmosfery z dwutlenku węgla. Wystarczy, że będziemy dbać o rośliny, wtedy one swoją ilością przetworzą nadmiar wydzielającego się dwutlenku i zbudują swoje tkanki. Można powiedzieć, że las buduje swoją masę nie tylko z substancji organicznej gruntu, ponieważ lasy bardzo dobrze rosną na najsłabszych gruntach bonitacyjnej klasyfikacji. Zauważono, że gleby wysokiej jakości po zalesieniu tracą swoje własności „ziemi żyznej” w bardzo krótkim czasie. Wynika stąd wniosek, że to właśnie gaz życia – dwutlenek węgla – służy do budowy masy drzewnej. Potwierdza to praktyczne stosowanie drewna sosnowego. Sosna jest jednym z najszybciej przyrastających gatunków drewna o przemysłowej wartości. A lasy sosnowe rosną bardzo dobrze na takich glebach, jak piaski o dużej miąższości, czyli niemal wszędzie tam, gdzie inne rośliny nie mają warunków dla ich optymalnego rozwoju.

Zastanawiam się, dlaczego specjaliści od ochrony środowiska pomijają milczeniem zjawisko przyrostu masy drzewnej w obecności dwutlenku węgla, który nie tylko służy w budowie masy drzewnej, ale także wzbogaca powietrze w tlen niezbędny w rozwoju tak zwierząt, jak ludzi.

Najgorszym w tym wszystkim jest pęd polityków do wdrażania przemysłowych technik wysysania dwutlenku węgla z atmosfery i gromadzenia go w szczelnych, wysokoprężnych pojemnikach.

Czyżby chcieli „wstrzymać ziemię i poruszyć słońce” ?

 

366 790, 02.02.2012, 08.33