Zastanawia mnie prawo pewnych grup społecznychdo zabawy w wojenne podchody. Mam na myśli interwencję w wewnętrzne sprawy narodu koreańskiego, Cesarstwo Koreańskie zostało włączone do Cesarstwa Japońskiego i po 1945 roku podzieliło los Japonii,

Próby uzyskania niepodległości zakończyły się ustanowieniem linii demarkacyjnej dzielącej jeden naród na zawsze, Część południowa znalazła się w strefie zarządzanej przez Aliiatów Zachodnich, część północna została pod kontrolą Związku Radzieckiego.

Mijały kolene lata a podzielone rodziny utraciły możliwość połączenia się, Dzieci utraciły rodziców, rodzeństwa straciły ze sobą kontakt, a ile małżeństw zostało rozdartych na zawsze - trudno powiedzieć. Podobna sytuacja miała miejsce w Europie - gdzie w podobny sposób podzielono państwo niemieckie, gdzie była stolica została rozgraniczona wysokim murem a wjazd do stolicy wiązał się z kontrolami granicznymi.

Podobnie było i z innymi narodami - Grecy w sporej części niepokornych - musieli opuścić swój kraj raczej na zawsze, Kubańczycy zostali odcięci od swych rodzin poza wyspą i nawet odwiedziny wzajemne polskich rodzin rozdzielonych granicą Polski z ZSRR stanęły pod znakiem znacznych utrudnień.

Wolą narodów było odzyskanie jedności i ponowne połączenie dwóch niemieckich państw w jedno, uzyskanie niepodległości republik włączonych w system radzieckiego państwa, ale też było wolą narodów oddzielenie się w zupełnie odrębne państwa - jak zrobili to Czesi i Słowacy oraz narody tworzące Jugosławię.

Dlaczego Koreańczycy nie mają prawa do własnego państwa opartego naradycji narodowościowej i kulturalnej ? Dlaczego ten naród nie ma prawa utworzenia jednego państwa, w którym rozdarte rodziny znowu utworzą swoją jedność ?  

Dlaczego ta społeczność musi bć podzielona pomiędzy dwa kolosy rywalizujące między sobą o prymat nad światem, kiedy oba wykazały brak kompetencji w zarządzaniu gospodarką ?

Akurat tak składa się, że mogłem przez kilka miesięcy rozmawiać z Koreańczykiem z korei Północnej, razem z nim pracować i towarzyszyła nam grupa polskich studentów politologii. Nasze rozmowy dotczyły życia w Korei Pónocnej i stąd wiem, ze jest to naród biedny materialnie, naród bardzo otwarty na inne społeczności i naród, który w przeszłości miał kontakty handlowe z Polską.

Od kilku lat mogę obserwować przybyłe do Polski całe rodziny Koreańczyków z Korei Południowej, ba pracowałem przy inwestycjach orzez nich wznoszonych i widzę, jak traktują siebie wzajemnie. Mam mozliwosć obserwowania ich dzieci, dla których utworzono niejedną szkołę. Spotykam ich w dużyh sklepach, gdzie zaopatrują się w potrzebne im na codzień produkty.

Uważam, że naród koreański ma pełne prawo suwerennie zadecydować, czy Korea będzie jednym państwem czy też pędzie stanowić dwa różne państwa i nie przekonują mnie zadne argumenty militarne, że obecny status quo jest jedynym rozwiązaniem "pokojowym".

Utrzymywanie dwoch państw przez nadzór międzynarodowy jest nieporozumieniem.