Blog
dobrezycie
Wojtek
29 obserwujących 4614 notek 1644900 odsłon
Wojtek, 11 czerwca 2017 r.

Było kiedyś ZOMO...

368 15 1 A A A

Był taki czas, kiedy władzy uderzyła woda sodowa do głowy a NARÓD został podzielony na tych, którzy byli z partią i na całą resztę, której jedynym sensem było chodzenie do pracy. Osoby wałęsające się bez zatrudnienia były wyłapywane przez patrole MO wspierane wskazaniami "tajniaków" - czyli informatorów służb mundurowych. Używam tutaj bardzo ogólnego znaczenia słowa "tajniak", bowiem były to osoby ubrane po cywilnemu i angażujące się we wszystkie sytuacje, które wiązały się z rozmowami w grupach powyżej dwóch osób. Ten trzeci zazwyczaj był "tajniakiem" i nie ujawniał się, jeżeli rozmowa miała interesujący przebieg. Tam, gdzie był już tłum, czyli istniało prawdopodobieństwo masowych protestów, wkraczała milicja wspomagana zmilitaryzowanymi oddziałami funkcjonariuszy gotowych do użycia siły wobec osób wskazanych przez ich dowództwo...

Czasami widać było na ulicy, jak jakiś facet uciekał gubiąc po drodze buty a nawet i skarpetki a goniący go cywile byli tajniakami. Gdy jakiś krewki przechodzień starał się wesprzeć uciekającego, goniący uchylał klapy marynarki wskazując znaczek przynależności do tajnej policji i jeżeli krewki obrońca nie reagował, błyskawicznie bywał zdejmowany i wędrował na stosowne przesłuchania.

Tak mniej więcej działali informatorzy, czyli cywilni pracownicy służb specjalnych. Mieli specjalne upoważnienia w działaniu na rzecz bezpieczeństwa państwa.

Oddziały mundurowe, doposażone w odpowiedni sprzęt - głównie wozy przewożące te oddziały z pałkami i tarczami, specjalne pojazdy do rozpraszania tłumów (armatki wodne) ect.

Ponieważ od wielu lat trwa walka pewnej grupy powiązanej z władzą i jej zbrojnym ramieniem służb specjalnych ze społeczeństwem, liczne prowokacje prowadzą do stwierdzenia, gdzie jest obecny zarząd państwem i gdzie stały oddziały ZOMO...

Niestety, niektórym bardzo myli się prawda historyczna a mataczenie jest nad wyraz widoczne.

W 2010 roku byliśmy świadkami potwornego mataczenia w sprawie, które mimo upływu już siódmego roku nadal nie jest wyjaśnione w sposób przekonywujący. Dzisiaj jesteśmy przy ekshumacji 29 ofiary tego tragicznego wypadku. Jak dotąd - odsłonięto kulisy ogromnej skali zaniedbań. O ile badania i ujawnione wyniki dotyczyły pijanego dowódcy, który miał wpływać na załogę samolotu - to pominięto milczeniem wątek przyczyny takiego rozczłonowania ciał...

Ciągle mówi się o błędzie pilotów, usiłuje się dowieść utraty siły nośnej w czasie lotu... ale nie ma ciągle odpowiedzi - dlaczego stalowy kolos o masie około 100 ton rozleciał się na kawałki wielkości dłoni... Gdyby to była mała, plastykowa awionetka, to może i mogłaby rozpaść się na takie kawałeczki, ale dlaczego stutonowy bombowiec według planów z lat 50. XX w. rozpadł się jak kryształowy wazon - tego specjaliści nie wyjaśniają.

Przeciwnie - usiłują awanturami ulicznymi zagłuszyć głos prawdy o wydarzeniu z okresu II wojny światowej - kiedy to po 17 września sowieckie wojska wtargnęły na teren suwerennego państwa i ogłosiły swoje prawa na równi z narzuconym prawem agresora niemieckiego. O ile wojska niemieckie wtargnęły na polskie ziemie zbrojnie, to wojska sowieckie ogłosiły konieczność zabezpieczenia swoich interesów przed działaniami wojennymi na terenie Polski... i internowały polskich żołnierzy ponownie zbierających się na zapleczu państwa poza działaniami wojennymi, aby ponownie zebrać siły i walczyć z wrogiem...

Niestety, zostali internowani pod zarzutem nielegalnego pobytu na terenie innego państwa pozostającego w sojuszu z Niemcami a fakt posiadania broni bez pozwolenia decydował o konieczności internowania... Większość tych osób już nigdy nie powróciła do swych rodzin... a ich szczątki odkryto w 1943 roku w masowych grobach polskich oficerów pomordowanych rzekomo przez Niemców po wejściu na teren Związku Radzieckiego... Tymczasem zamordowano ich bez wyroku sądowego wiosną roku 1940.

Kolejne miesięcznice nie są wydarzeniem politycznym związanym z katastrofą samolotu w dniu 10 kwietnia 2010. Owszem, uczestniczą w tych spotkaniach członkowie rodzin - które utraciły swych bliskich w tej katastrofie. Ale przesłaniem tych spotkań o charakterze religijnym jest utrwalenie pamięci ofiar NKWD z roku 1940, pomordowanych i potajemnie pochowanych na rozkaz ... i tutaj już są różne interpretacje. Jedni twierdzą, że ten rozkaz wydał Ławrientij Beria, inni wskazują, że był to bardzo wierny współpracownik Józefa Stalina i nie jest możliwym, by jakiś rozkaz został wydany do wykonania bez wiedzy Józefa Stalina...

Jest też prawdą, że wspomina się bliskich, którzy zginęli w 2010 roku... ale to byli uczestnicy zmierzający na cmentarz katyński, by uczcić 70. rocznicę zamordowania polskich oficerów przez NKWD.

Opublikowano: 11.06.2017 20:55.
Autor: Wojtek
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

O mnie świadczą moje słowa...

Darmowe narzędzie do tłumaczeń stron internetowych
FreeWebsiteTranslation.com

Geo Visitors Map 1 tracker

1 I - 31 XII 2017 - monitoring pozycji

Średnia liczba odsłon (miesięcznie)
w 2017 r. - 8950.

w 2016 r. - 14 480
w 2015 r. - 10 760
w 2014 r. - 16 620
w 2013 r. - 17 160

free counters

Mój fotoblog :
Wrocław, 'spacer'


Zobacz moje fotografie :


1
tracker

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • aby budować obiekt przeznaczony do pobytu ludzi w środku, elementy konstrukcyjne ścian muszą...
  • Każdy artykuł jest czymś inspirowany. Każdy czytelnik wybranego tekstu ma swoją wiedzę w...
  • Jeżeli Kolega che upierać się o twardości powierzchni lustra wody w basenie pod trampoliną,...

Tagi

Tematy w dziale Polityka